LOS MUZYKA

Apr 2, 2014 at 10:10 pm

Przede wszystkim był uroczym człowiekiem, pełnym radości życia, zawsze usmiechniętym. Był przystojny i dziewczyny za nim szalały. Miał opinię wspaniałego kochanka. Grał na gitarze basowej najpierw w Pięciu a potem w legendarnym Breakout, z którym nagrał dwie płyty Blues i Karate.51. Sesja Karate (1972)

Jego ojciec ppłk. Michał Goleniewski był oficerem polskiego wywiadu, który rozpoczął współpracę z CIA już w 1959 r. Kiedy jednak w Berlinie Zachodnim poprosił o azyl w 1961 r. była z nim kochanka, a nie matka Jurka.Michael_Goleniewski

Jurkowi pierwsze małżeństwo też nie wypaliło. Musiał się wyszaleć. Jego długoletnią partnerką była piosenkarka jazzowa Basia Kowalska – lauretka konkursku Złota Tarka. Razem też pracowali. Byli chyba pierwszym polskim zespołem, który grał w klubach w Japoni, gdzie Basi kobiece wdzięki wzbudzały sensację.Jurek01

 

Kiedy wybuchł stan wojenny udało im się wyjechać na kontrakt do klubów polonijnych. Mając w oczach czołgi na ulicach Warszawy nie zmierzali wracać. Na początku wszystko układało się dobrze. Jurek grał i nagrywał z amerykańskimi muzykami. Po paru latach coś pękło, zaczął pić, rozstał się z Basią. Przeżył napad gangu portorykańskiego i wypadek samochodowy, podczas którego poważnie uszkodził sobie żołądek. Imał się różnych zajęć, widocznie nie mógł znaleźć pracy jako muzyk. Sięgnął po narkotyki (crack).

Byliśmy blisko w latach 70. Pracowaliśmy nawet razem w zespole ”Bumerang” założonym przez ojca chrzesnego polskiego rocka – Franciszka Walickiego. W 1989 r. siedziałem już na walizkach przed wyjazdem do Kanady kiedy nagle pojawił się Jurek. Strzęp człowieka, siwy, z zaburzeniami błędnika kiedy się napił. Nawet pomieszkiwał u mnie parę tygodni, gdyż jak twierdził, siostra u której mieszkał wyjechała i nie zostawiła mu klucza. Wypijał rano piwo i mówił: no to jestem po śniadaniu i przechodził na whisky. Przeżyliśmy nawet napad rabunkowy podczas nocnego powrotu do domu. Siostra wróciła, Jurek się wyprowadził. Wkrótce potem zmarł na zawał serca. Miał 39 lat.Golen i Zdzisio

Na FB znalazłem wiersz który mieszkająca nadal w USA Basia napisała na wieść o jego śmierci. Jej powodzi się dobrze, nazywa się Moore. Miała koncert w Carnegie Hall, nagrywała z Michałem Urbaniakiem. Jest nadal pięką kobietą.

Historia Pewnego Muzyka w USA - dla Jurka Golenia)

Nosił w futerale stale kochankę swego życia (jak mawiał) gitarę.

Nieczęsto miał sposobność grać wielkie koncerty.

Jego muzykę ignorowano, sam nie potrafił zabiegać o względy.

Impresariowie, sponsorzy ci od których los artysty zależy na jego muzykę po prostu się wypieli.

Koledzy po fachu co mieli ćwierć talentu w zarozumialstwie bałwochwalczym jego Bożego Daru nie dostrzegli.

Grał więc sam dla siebie wielki muzyk artysta co w palcówkach swą wrażliwość

wyszarpywał w mansardzie na wysypiskach.

Komponował ryfy różne, melodykę wydobywał z dołów nikt tak zagrać nie umiał był to wirtuoz Basu.

Jego męki słabością się jawiły skrajną I tylko butelka odrzucała smutek, bo humorek się coś niecoś poprawił.

Tam gdzie odszedł basówkę promuje nieskończenie stale.

Aniołom raźniej trzepotać skrzydłami w rytm jego pulsującego Bitu.

by Basia Moore, 1990

Seweryn Reszka

www.perfectrockband.pl